W niniejszym blogu znajdziecie recenzje publikowane najpierw na portalu gastronauci.pl a później na zomato.pl od 2007 roku. Odwiedzam lokal zawsze incognito - fotografuję dyskretnie, co może wiązać się niestety czasem z gorszą ich jakością. Wiele recenzji zza granicy, z miast, których zomato nie monitoruje znajdziecie tylko tutaj. Jeśli to możliwe, są dostępne również na tripadvisor.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Centrum kulturalne Grochowa

To miejsce na Pradze Południe powstało jesienią 2012 i od samego początku miało pełnić raczej rolę pubu w angielskim znaczeniu słowa (public house - miejsce spotkań lokalnej społeczności) niż typowego baru. Położony w bardzo nieciekawym miejscu, za obskurnym bazarem w formie grzybków położonym przy alei Stanów Zjednoczonych w pobliżu ronda Wiatraczna. Stworzył go grochowiak z wyboru, redaktor Wyborczej. Miejsce spotkań, odpoczynku, niezobowiązującego przekąszenia czegoś bezmięsnego, kultury zostało poświęcone Mironowi Białoszewskiemu od z postaci jego książek zaczerpując szyld. Odbywały się tu promocje książek, targi niepotrzebnych rupieci, konkursy picia oranżady na czas. Regularnie zbierała się tutaj rada osiedla, przeprowadzano konsultacje społeczne. Po pewnym czasie zorganizowano też kursy taneczne i regularnie zaczęły odbywać się tzw. milongi na których wszyscy chętni mogli spróbować sił w repertuarze tango nuevo.

Wystrój postindustrialny, umeblowanie celowo w stylu późnego Gomułki, każdy mebel miał "certyfikat pochodzenia", czasem wyciągany ze śmietników, często przyjmowany jako darowizna. Różne dziwne rzeczy w nietypowych zastosowaniach - jak wieszaki na ubrania z elementów lodówek i gwoździ. Manometry przypominały, że jesteśmy w adaptowanej starej ciepłowni osiedlowej. Stosy książek i gier zachęcały do zapadnięcia się na kilka godzin.

Menu niezbyt rozbudowane, aczkolwiek ciekawe. Lokal karmił po wegetariańsku i ekologicznie. Quiche, muffiny na słono, bardzo szeroki wybór piw lokalnych i importowanych, soki, kwas chlebowy, ogromny wybór cydrów. To jednak raczej przekąski, niż dania obiadowe. Szybko lokal stał się jednym z ulubionych miejsc spotkań okolicznej młodzieży studenckiej. Z zasadzie jedyną wadą lokalu były godziny otwarcia dopiero od 17:00 w dni powszednie, nieco wcześniej w weekendy.

Szczęśnie jednak nie trwa wiecznie i na wiosnę 2015 Kicia została wyeksmitowana ze swojego miejsca. Budynek kotłowni, w którym się znajdowała został wyburzony a właściciel gruntu zamierza wybudować tu apartamentowiec. Właściciel postawiony przed ultimatum nie załamał rąk, lecz zaczął poszukiwania nowej lokalizacji. Narzucił sobie ostry warunek brzegowy - lokal miał pozostać na Grochowie. I udało się. Kicia wylądowała całkiem niedaleko, po przeciwnej stronie Stanów Zjednoczonych, na rogu ul. Stockiej. I jest to chyba jedyny przykład w historii Warszawy kiedy to gastronomia zastąpiła bank, a nie odwrotnie.

Zmartwychwstanie miało miejsce na początku października 2015. Z pompą i przytupem. Stali bywalcy, którzy nie mogli się już doczekać pojawili się tłumnie w piątkowy wieczór na parapetówce, każdy z prezentami pod pachą z zaciekawieniem rozglądając się po nowym wnętrzu.

20151002_205254Udało się zachować charakterystyczny postindustrialny wygląd, choć teraz jest trochę bardziej aranżowany niż (jak w kotłowni) naturalny. Przeniesiono np. manometry. 20151012_194629Jest nieśmiertelny lodówkowy wieszak.20151012_213718

Ale mnie się nawet bardziej podoba. Pomieszczenie jest zdecydowanie większe i ma dużo lepsze warunki techniczne - szerokie lady chłodnicze, multitap20151012_194842

20151002_205215 rozbudowane zaplecze kuchenne, toaleta wreszcie nie unisex, pojawiła się klimatyzacja. Miast maleńkich lufcików są szerokie panoramiczne okna, ale ponieważ  lokal położony jest na półpiętrze przechodnie nie zaglądają w okna,20151012_211340 to raczej bywalcy czują się jak na mostku kapitańskim. Udało się przenieść manometry.

Liczba napitków procentowych nie zmieniła się drastycznie, 20151012_195224natomiast dużo większe są możliwości kulinarne lokalu. Jeszcze tu nie jadłem w nowej scenerii, choć już zaginam parol na falafele. Na parapetówce kosztowałem m.in. specjalnej wersji cydru z Ignacowa (przygotowanego przez producenta specjalnie na tą okazję) mieszając go nieco z belgijską IPĄ.


Nie ukrywam, że jest to jeden z mych ulubionych lokali i bywam tu co najmniej raz na tydzień. Bo tu bije serce Grochowa.

Kicia Kocia

Al. Stanów Zjednoczonych 68
Warszawa,

 

Kicia Kocia Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

piątek, 02 października 2015, le5zek
Centrum kulturalne Grochowa Warszawa,piwo,cydr,polecam,tango,Grochów,vege

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
view my food journey on zomato! Zobacz moją gastroprzygodę na Zomato! view my food journey on zomato!